Kupujesz paczkę dobrej kawy, pierwsze filiżanki wychodzą znakomicie, a po dwóch tygodniach ten sam napój smakuje płasko. Odruchowo obwiniasz ekspres, wodę albo młynek. Tymczasem najczęściej odpowiada za to sama paczka, a dokładniej sposób, w jaki leży na blacie od chwili otwarcia. Kawa nie psuje się jak nabiał i nikt nie każe jej wyrzucać. Ona po prostu oddaje powietrzu to, za co zapłaciłeś: aromat, słodycz i wyrazistość.
Co dzieje się z ziarnami kawy po otwarciu paczki?
Świeżo wypalone ziarno jest wypełnione dwutlenkiem węgla, który uchodzi z niego przez wiele dni. Nazywa się to odgazowaniem i dlatego ziarnom daje się odpocząć od 4 do 14 dni po wypaleniu. Dopiero potem kawa pokazuje pełnię smaku zamiast ostrej kwasowości.
Kłopot zaczyna się przy otwarciu paczki, bo miejsce uchodzącego gazu zajmuje tlen, a ten utlenia olejki odpowiadające za aromat. Dobre palarnie, jak francuska Terres de Café, której ziarna sprowadza do Polski sklep sklepintercambio-naturals.pl, wypalają kawę w małych partiach po to, by skrócić ich drogę od pieca do młynka. To, co stanie się z nimi później, zależy już od Ciebie.
Ile kawy kupować naraz, żeby nie zdążyła zwietrzeć?
Najlepiej tyle, ile realnie wypijesz w dwa lub trzy tygodnie. Przy jednej kawie dziennie paczka 250 gramów schodzi w jakieś dwa tygodnie, więc dla większości domów to rozmiar w sam raz. Kilogram na zapas wygląda oszczędnie, tylko że ostatnie porcje wypijesz długo po tym, jak kawa minie szczyt formy.
Lepiej sprawdza się inny rytm: mniejsze opakowania i tylko jedno otwarte naraz. Zanim złożysz zamówienie, sprawdź, czy akurat trwa promocja na kawę premium, bo dwie mniejsze paczki w niższej cenie dadzą Ci więcej przyjemności niż jedno duże opakowanie, które będzie wietrzeć na półce.

Które warunki w kuchni szkodzą kawie najbardziej?
Ziarnom zagrażają cztery czynniki i wszystkie działają powoli, za to jednocześnie.
- Powietrze utlenia olejki aromatyczne, więc po tygodniu paczka pachnie słabiej niż pierwszego dnia.
- Wilgoć wnika w porowate ziarno, przyspiesza jego starzenie, a w skrajnych przypadkach prowadzi do pleśni.
- Ciepło z płyty grzejnej lub nasłonecznionego blatu sprawia, że lotne związki smakowe ulatniają się szybciej.
- Światło rozkłada te same związki, dlatego przezroczysty słoik na parapecie jest najgorszym pomysłem.
Pojedynczo żaden z nich nie zepsuje kawy w jeden dzień, ale razem potrafią to zrobić stosunkowo szybko.
W czym trzymać kawę ziarnistą i czy lodówka to dobre miejsce?
Najprostsze rozwiązanie masz już w ręku, bo porządne opakowanie z palarni ma zawór jednokierunkowy, który wypuszcza dwutlenek węgla i nie wpuszcza tlenu. Wystarczy po każdym użyciu wycisnąć powietrze, zwinąć górną krawędź i spiąć ją klipsem.
Jeśli wolisz przesypać ziarna, wybierz pojemnik szczelny i nieprzezroczysty, najlepiej ceramiczny lub stalowy, i schowaj go do szafki z dala od kuchenki.
Lodówka to najpopularniejszy błąd polskich kuchni, bo panuje w niej wilgoć, a ziarna chłoną obce zapachy równie chętnie, jak masło. Dochodzą do tego wahania temperatury, przez które przy każdym wyjęciu paczki na ziarnach skrapla się woda. Zamrażarka ma sens tylko dla ziaren zapakowanych hermetycznie i podzielonych na jednorazowe porcje.
Po czym poznać, że kawa jest już zwietrzała?
Pierwszy sygnał wychodzi z paczki, bo świeże ziarna kawy pachną intensywnie i słodko, a zwietrzałe raczej tekturą. Drugi test robisz przy parzeniu, gdy świeża kawa zalana wrzątkiem unosi się i pieni, a stara leży w kubku bez reakcji.
Trzeci dowód jest w filiżance, bo w zwietrzałej kawie zostaje sama gorycz, a znika słodycz, która ją równoważyła.
Reszta to już nawyk. Trzymaj ziarna w ciemnym i suchym miejscu, staraj się mielić kawę tuż przed parzeniem i kupuj mniej, za to częściej. Te trzy drobiazgi robią w filiżance większą różnicę niż zmiana ekspresu na droższy.